10 Grudnia 2010
Dzisiaj była pierwsza iniekcja komórek , dożylnie. Powiem szczerze że jestem bardzo zadowolony! Od razu po iniekcji nie poczułem żadnej różnicy, ale po 4 godzinach byłem wypełniony energią. Od tamtego momentu chodzę szybciej, wstaję i schodzę ze schodów bez podpierania, jest super! Macham szybko rękoma, nie tracę równowagi, nie przypuszczałem że będą takie efekty!
Jest tu wiele innych ludzi chorych, w sumie jedenaście osób chorych na różne choroby, to wspaniałe bo każdy z nich czuję poprawę, wczoraj jeden koleś opowiadał mi że od dwunastu lat jeździ na wózku, po komórkach stoi prawie pół minuty!
Jest super!
Codziennie mam trzy godziny rehabilitacji, prądy i akupunkturę. Oprócz tego sporo chodzimy, na tyle że mam zakwasy od tego wszystkiego.
Wszystkie ćwiczenia są na bardzo wysokim poziomie, nie jak w Haikou gdzie byłem poprzednio. Tutaj szpital ma pełno nagród międzynarodowych i startuje w wielu konkursach.
Co można jeszcze dodać? Czas mija szybko, liczę kolejne punkcję a strach przez bólem minął gdzieś. W Haikou gdzie byłem poprzednio było kompletnie inaczej. Tutaj jest super, tylko smog na ulicach jest straszny.
Szczerze powiem, medycyna Europy i Stanów jest w stosunku do tego tu sto lat za murzynami. Potwierdzeniem tego są pacjenci ze Stanów, Kanady, Rosji i wielu innych.
Jest dużo tańszych opcji wstrzykiwań komórek macierzystych, to niby czemu tak wiele osób wybiera Beike?
Jedno słowo odemnie — SZCZERZE POLECAM!!!
Wróciłem do kraju , ze smutkiem, bo życie w Chinach mimo wszystkich przeciwności spodobało mi się.
Teraz ćwiczę bez rehabilitantki, co dzień rano widzę Szefa a nie gościa od akupunktury.
Lot trwał 10 godzin do Frankfurtu i potem dwie. Następnego dnia jeszcze pociąg do Zakopanego, potem auto i byliśmy w domu. W sumie ponad 30 godzin drogi, długo i wykańczająco.
W samolocie czy już wcześniej w drodze do Pekinu złapałem jakąś infekcje i kaszlę i coś mi siedzi w krtani do tej pory.
A czuję się dobrze, chodzę szybciej i stabilniej, jestem bardzo zadowolony.





