Jesteś tutaj: Aktualności

Styczeń  2012r

Nowy Rok i nowe postanowienia! a ja postanawiam nie dać się mimo wszystko. Miałem bardzo fajną rehabilitacje - już wiem że ćwiczenia metodą PNF ją nic nie warte. Trzeba poprtostu ćwiczyć i już. Jak się nie robi równowagi to i PNF i Wszyscy Śwęci nie pomogą. Generalnie trzeba walczyć.

Pazdziernik - Grudzień 2011 

Każdego dnia patrze czy spadł śnieg czy nie, w grudniu w końcu spadł - porażka. Wypuszczam się najdalej do Krakowa, byłem raz w Warszawie na grobach. Dostałem nowy lek o nazwie Cerebrolysin. Jest dobrze ;-) A tak to nic się nie dzieje... jest mega ślisko...

Łapie jakiegoś doła, nie wiem czemu ale nie mam wcale apetytu, z nikim nie chcę mi się gadać. Chyba mam już tego doś

Wrzesień 2011

Fajny miesiąc — każda niedziela to chodzenie gdzieś, jazda rowerem, po kilka godzin, aż mam odciski ;-) Założyłem nową stronkę, mam nowy numer telefonu

Marzec — Sierpień 2011

Czasem słońce, czasem deszcz… częściej zimno i leje, porażka, bo kupiłem sobie rower trójkołowy i byłem na nim całe jeden raz! Byłem kilka razy na rehabilitacji, ponad miesiąc walczyłem z bolącym barkiem, finalnie mam trzy blokady (takie zastrzyki ze sterydów) i w styczniu idę na operację — super.

Aara jeszcze w lipcu ukradli mi samochód, dzielna policja go odnalazła, tylko szkopuł w tym że całkowicie spalonego, więc szczęście na całego. W maju i czerwcu udało mi się pomóc kolejnym osobom pojechać na leczenie komórkami macierzystymi, są bardzo zadowolone z efektów więc i ja jestem szczęśliwy!

Styczeń -luty 2011r

Ponad połowa miesiąca to pobyt w szpitalu, potem powrót do pracy, do normalnego życia. W kraju zima na całego, ja coraz bardziej tęsknie za Indiami, Pakistanem, za wyjazdami nie wiadomo gdzie. Zapisałem się na rezonans, na rehabilitację, robie po kolei wszystkie badania.

Grudzień 2010r.


Pierwszy tydzień minął, dużo śniegu, ale ja żyję wyjazdem, we wtorek 7mego lecimy. Ogromnie się cieszę! Nalewno będzie  dużo nowych i fajnych rzeczy.

Mija drugi tydzień w Szpitalu Beike Biotechnology, wczoraj miałem drugą punkcję i jestem ogromnie szczęśliwy, nic mnie nie boli a progres w kierunku poprawienia balansu, koordynacji jest każdego dnia. Jak ktoś myśli że to efekt placebo to niech się walnie dużym młotkiem w głowę — najmocniej jak potrafi.

Na oddziale jest 9 par obcokrajowców, każdy z innym schorzeniem, każdy czuję poprawę. Wszyscy tutaj potwierdzą, komórki macierzyste to przyszłość medycyny.

LISTOPAD 2010r.

Listopad minął i powiem szczerze to był chyba najlepszy miesiąc w roku, w weekendy pogoda była śliczna, wykorzystywaliśmy je do końca, spacery, spacery, spacery … 30 listopada spadł śnieg, warunki na drodze hardcore…  ja w wirze załatwień, załatwiłem dużo, wizy, inne pierdoły.

Październik 2010r

JADĘ DO CHIN!!!! Ale jestem szczęśliwy że się udało, w grudniu 7mego wylatujemy, na samą myśl czuję przypływ energii.

Dziś już końcówka miesiąca — zimno i paskudnie, dwa razy padał śnieg, musiałem wygrzebać takie raczki plastikowe z kolcami, już w nich chodzę trzeci sezon. Poza tym czas mija okrutnie szybko.

Wrzesień 2010r

Wrzesień minął zdecydowanie za szybko… nic się nie stało, nic się nie działo, codziennie ćwiczę, raz  równowagę a raz mięśnie. Więc wieczory mm zajęte, odwiedzili mnie moi serdeczni przyjaciele— raz był Slo, a po nim przyjechał Kriss, z oboma się kiedyś wspinałem, obaj zawsze jak są gdzieś bliżej to wpadają chociaż na chwilkę za co jestem im ogromnie wdzięczny.

Sierpień 2010r.

Jestem na rehabilitacji w Darłówku, dużo ćwiczę, jest dobrze — czuję się dużo lepiej, chodzę dużo lepiej. Ciepło. Pomogłem kolejnej osobie w wyjeździe do Chin — jestem bardzo zadowolony!
Lipiec 2010r.

Lipiec to na zmianę upały i deszcze – byłem na Grzesiu w Tatrach Zachodnich, w sumie wejście nie było problemem, zejście dużo trudniej — ale daliśmy radę. Poza tym zalało mi mieszkanie.

Czerwiec 2010r.

Od pierwszego chodzę na rehabilitację- cieszę się że chociaż to. Mam bicze wodne, masaż nóg i pole magnetyczne, czuję się dobrze. Chodzę jak pijany — jak tak dalej pójdzie to będę chodził o lasce.

Maj 2010r.

Cały czas pada, leję calutki miesiąc. 18 maja spadło 20cm. śniegu — porażka. Rok temu codziennie chodziłem 2-3 godziny dziennie, w tym roku  byłem trzy razy w całym maju.